Sklep

PSG - Bayern? Nie! To Napromieniowani - Piszczele

Wtorkowe granie przyniosło sporo emocji, ale zdecydowanie najwięcej działo się w starciu Napromieniowanych z FC Piszczelami. To właśnie tam kibice obejrzeli prawdziwy festiwal bramek i wymianę ciosów od pierwszych do ostatnich minut. Ostatecznie Piszczele wyszły z tego pojedynku zwycięsko, ale był to mecz, który mógł pójść w każdą stronę i długo trzymał w napięciu.

A tutaj możecie do godz. 20:00 wciąż jeszcze wpłacić pieniążki dla potrzebujących:

EKSTRALIGA:

AWL - 3V 
(3:3)

Jedno z najbardziej dynamicznych spotkań tej kolejki, w którym długo trzeba było czekać na pierwsze trafienie, ale końcówka wynagrodziła wszystko. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, choć obie drużyny próbowały znaleźć drogę do siatki. Po zmianie stron jako pierwsi przełamali się zawodnicy 3V - w 24. minucie wynik otworzył Maciej Olejnik. Odpowiedź AWL była jednak natychmiastowa, bo już minutę później Jarosław Aksamit doprowadził do wyrównania. Prawdziwe emocje przyszły jednak w końcówce. W 37. minucie Chrystian Edelbauer ponownie wyprowadził 3V na prowadzenie, ale AWL znów błyskawicznie zareagowało - w 38. minucie trafił Bartosz Tylicki, a chwilę później drugi raz na listę strzelców wpisał się Aksamit, dając swojej drużynie prowadzenie. Gdy wydawało się, że AWL dowiezie zwycięstwo, w samej końcówce 3V wyrównało po trafieniu Edelbauera, ustalając wynik na 3:3. Remis w pełni oddaje przebieg tego meczu - pełnego zwrotów akcji, szybkich odpowiedzi i emocji do ostatnich sekund.

1 LIGA:

Napromieniowani - FC Piszczele 
(5:6)

Jedno z bardziej intensywnych i wyrównanych spotkań tej kolejki, które od początku trzymało wysoki poziom. Niestety już na starcie Napromieniowani stracili ważnego zawodnika - Aimen Dimassi musiał opuścić boisko z powodu pechowej kontuzji kostki, co na pewno wpłynęło na dalszy przebieg meczu. Mimo to spotkanie było bardzo otwarte i obfitowało w bramki. Choć "Napro" momentami mieli swoje fragmenty gry, to w ich akcjach często brakowało płynności i konkretu. Z kolei FC Piszczele wyglądały na bardziej wybiegane i konsekwentne, co przekładało się na większą liczbę klarownych sytuacji. Obie drużyny szły cios za cios, co doskonale oddaje wynik, jednak w kluczowych momentach więcej jakości zachowałli Ci, co byli dzisiaj "Nie do złamania". Ostatecznie to oni przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając 6:5 po bardzo dobrym, ofensywnym widowisku.

Sportbonding - Tarczyński Football Team 
(2:1)

Twarde, fizyczne spotkanie, w którym żadna z drużyn nie odstawiała nogi. Zarówno Sportbonding, jak i Tarczyński Football Team stworzyły sobie sporo sytuacji, przez co mecz był otwarty i mógł pójść w obie strony. Pierwsza połowa przyniosła prowadzenie "Obozowiczów", który potrafił lepiej wykorzystać swoje okazje. Po przerwie rywale odpowiedzieli trafieniem Fabio Alejandro Moralesa Sancheza, wracając do gry i podkręcając tempo rywalizacji. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w samej końcówce decydujący cios zadał Damian Kaczmarczyk, pewnie wykorzystując rzut karny i ustalając wynik na 2:1. Ostatecznie Sportbonding przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale był to mecz pełen walki i dużej liczby sytuacji z obu stron.

3 LIGA:

Seven - Nic Się Nie Stało 
(1:2)

Pierwsze 10 minut rywalizacji nie przechyliło szali zwycięstwa na niczyją stronę. Pomimo prób i tworzonych sytuacji żadna z drużyn nie zdołała wstrzelić się w bramkę rywali. Było widać, że NSNS chciało przeważać, natomiast nie było im to dane. Seven zepchnięte do defensywy walczyło o swoją szansę z kontr, a Patryk Wróbel dopiero w 16-stej minucie zdołał otworzyć wynik w sytuacji, której nie miał prawa zmarnować! Drużyna Szymona Mikołajczaka nie zdołała do końca pierwszej połowy zdobyć bramki wyrównującej pomimo regularnych ataków. Już od początku drugiej połowy oglądaliśmy identyczny scenariusz - multum ataków NSNS i zamknięte na własnej połowie Seven. Dużą kontrowersje mogła przykuć sytuacja z 24 minuty, kiedy ekipa Siódemek z własnej lini wybiła piłkę i pomimo protestów drużyny Nic Się Nie Stało sędzia nie uznał bramki. Co się odwlecze to nie uciecze więc w 30 minucie Łukasz Stawiński, po asyście faulowanej chwilę wcześniej Karoliny Ostrowskiej, wyrównał wynik. Ostateczny cios zadał Maurycy Szafranek i pomimo starań, Seven nie było w stanie odgryźć się rywalom.

Wypici Team - Solventum 
(15:0)

Jednostronne widowisko, w którym Wypici Team od pierwszych minut nie pozostawili żadnych wątpliwości. Już na starcie narzucili wysokie tempo i błyskawicznie zaczęli budować przewagę, raz po raz trafiając do siatki rywali. Solventum nie było w stanie odpowiedzieć praktycznie żadnym konkretem - ich jedyną groźną sytuacją był strzał w poprzeczkę, który i tak nie zmienił obrazu meczu. Z każdą kolejną minutą dominacja Wypitych tylko rosła. Świetnie funkcjonowała ofensywa, a zawodnicy regularnie wpisywali się na listę strzelców, dokładając kolejne trafienia i całkowicie kontrolując przebieg spotkania. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 15:0, który w pełni oddaje różnicę między zespołami tego dnia. Wypici Team zagrali koncertowo, a Solventum było zupełnie bezradne wobec tak rozpędzonego rywala.

DKM Football Club - Brak Sponsora 
(4:1)

DKM w celu przedłużenia zwycięskiej passy wyraźnie od pierwszych minut szukali sobie szansy by wyjść na prowadzenie, lecz Brak Sponsora genialnie utrudniał im to zadanie. Dopiero Piotr Kopeć świetnym niskim uderzeniem zdołał dać Pszczółkom prowadzenie w 13 minucie. BS tworzyli sobie sytuacje, natomiast nie byli w stanie ich wykorzystać. Marcin Stefański z DKM'u zdołał zamknąć wynik pierwszej połowy bramką w 19 minucie, dzieki czemu z dużym spokojem mogli zejść do szatni na przerwę. Gol po fenomenalnym dryblingu Piotra Kopcia otworzył drugą połowę w 26 minucie co pokazało zawziętość i głód DKM'u, który wyraźnie nie miał zamiaru cofać się do defensywy. Piotr tego dnia albo był tak głodny bramek albo tak najedzony, że zdołał skompletować hat-tricka. Brak Sponsora zdołał strzelić bramkę honorową i spotkanie zamknął Paweł Gorazdowski w 39 minucie. To zwycięstwo pozwoliło wrócić DKMowi na szczyt tabeli 3 ligi zaledwie 40 minut po straceniu tego przywileju!

Diament II C.F. - Old Blue Angels 
(2:2)

W tym spotkaniu obie drużyny postawiły na agresywny pressing. Od pierwszego gwizdka mogliśmy oglądać twardą grę, a każdy zawodnik mial rywala obok siebie. Diament II wyraźnie szukał sobie okazji ale brakowało im celności oraz szczęścia. Pierwsze 10 minut obyło się bez jakiejkolwiek bramki, lecz wynik 0-0 wogóle nie opisywał boiskowych zdarzeń. Jedną z najlepszych okazji pierwszej połowy miał z rzutu zespół OBA, jednakże piłka trafiła w słupek. Diamenciki raz po raz próbowały ukąsić ale piłka nie mogła odnaleźć drogi do siatki Wiktora Grzywy. Gdy wydawało się, że nie zobaczmy już żadnej bramki w pierwszych 20-stu minutach, Piotr Pawłoś atomowym uderzeniem pokonał bramkarza Diamentu II. Zaledwie 8 minut wystarczyło Diamencikom do wyrównania. Gol, który śmiało można nominować do bramki sezonu na Estadio de Skwierzyńska. Jeśli strzelać to tak jak Szymon Zynwała. Po tej bramce spotkanie ożywiło się jeszcze bardziej, a onie drużyny rozgrywały akcję za akcją. Przyniosło to dwie bramki. Najpierw Grzegorz Jankiewicz wyprowadził Diament II na prowadzenie, a chwile później Piotr Pawłoś z OBA wyrównał wynik. W końcówce Old Blue Angels ożywili się jeszcze bardziej i natchnieni formą strzelecką Piotra Pawłosia próbowali wyjść na prowadzenie, jednakże Maksymilian Sawicki zaprezentował się genialnie i w odróżnieniu od Manuela Neura w meczu z PSG w ciągu krótkiej chwili wybronił 3 kluczowe strzały rywali!


 

Retransmisje oraz skróty spotkań tutaj: https://www.youtube.com/@WrocbalTV/videos

Fotogalerie z meczów znajdziecie tutaj: https://flickr.com/photos/141697455@N07/albums
 

Pamiętajcie, że obserwować możecie nas także na:

      


RELACJE MECZOWE:
Wypici Team - Solventum (15-0) >>>
Seven - Nic Się Nie Stało (1-2) >>>
Napromieniowani - FC Piszczele (5-6) >>>
DKM Football Club - Brak Sponsora (4-1) >>>
Sportbonding - Tarczyński Football Team (2-1) >>>
Diament II C.F. - Old Blue Angels (2-2) >>>
AWL - 3V (3-3) >>>