Trzy mecze, trzy różne scenariusze, ale wspólny mianownik - intensywność i momenty, które całkowicie zmieniały bieg wydarzeń. Były indywidualne popisy, była bezlitosna skuteczność i był też jeden błąd, który przesądził o losach spotkania. Ten dzień pokazał, że o wyniku często decydują detale - czasem wystarczy minuta, by wszystko się posypało.
OFC1:
FC B/S/H United - Istambuł United 
(13:0)
Adrian Dulnik w końcu odpalił na dobre, a B/S/H wróciło na zwycięską ścieżkę. Lider ofensywy „Czerwonych” w pierwszych trzech meczach sezonu zdobył zaledwie jedną bramkę, lecz w kolejnych trzech dołożył aż jedenaście trafień. W starciu z Istambuł United pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców, przedłużając serię meczów z golem do pięciu. B/S/H po raz kolejny zaprezentowało się bardzo solidnie jako zespół. Każdy zawodnik zaliczył przynajmniej asystę, a niemal wszyscy zapisali się w protokole minimum dwukrotnie. Kluczowy moment nastąpił między 17. a 19. minutą, kiedy Wiesław Koprowski dwukrotnie obsłużył Dulnika idealnymi podaniami, a doświadczony napastnik nie zmarnował prezentów. Po przerwie B/S/H nie zwolniło tempa, a Istambuł United wyraźnie męczył się na ciasnym boisku pod balonem. Dynamiczna i wybiegana drużyna lepiej odnalazłaby się na większej przestrzeni, jednak w obecnych warunkach nie była w stanie przeciwstawić się rozpędzonemu rywalowi.
Ołer Garden - Old Blue Angels 
(14:1)
Na trzy pierwsze trafienia Ołera Old Blue Angels odpowiedziały tylko raz i już od początku było widać, że to spotkanie zmierza w stronę jednostronnego widowiska. Napięty terminarz „Starych Niebieskich Aniołów”, którzy wcześniej mierzyli się z liderem tabeli, nie ułatwił im zadania w starciu z wiceliderem. Ołer po raz kolejny pokazał swoją intensywność w defensywie - zaczynającą się już od wysuniętego Michała Kwiatkowskiego. Trudno ująć to w liczbach, ale to prawdopodobnie najskuteczniejszy napastnik pod balonem w grze bezpośrednio po odbiorze. Ponad połowę swoich bramek zdobywa bez asysty, po przechwytach tuż przed polem karnym rywala. Zieloni nie odpuszczali do samego końca, bo w tle trwa korespondencyjny pojedynek z Pancernikiem o bilans bramkowy. Po pięciu meczach oba zespoły mają identyczną liczbę straconych goli (14), lecz w ataku o cztery trafienia lepszy jest Pancernik. Ołer szansę na zmianę tej sytuacji będzie miał już w środę w bezpośrednim starciu współliderów - w przeciwnym razie pozostanie czekać na potknięcie rywala w meczu z obrońcą tytułu, Noibudem.
OFC2:
FC Piszczele - Elektrosat Wrocław 
(5:7)
Wydawało się, że tego dnia wszystko sprzysięgło się przeciwko Piszczelom. Już w pierwszych sekundach meczu kontuzji doznał kierownik drużyny Paweł Markowski i musiał zakończyć swój udział w spotkaniu. Mimo problemów do przerwy mecz był wyrównany, a chwilę po zmianie stron na tablicy widniał remis 3:3. Kluczowy moment nastąpił w 28. minucie, gdy bramkarz „Białych” zdecydował się na niepotrzebny drybling poza polem karnym. Stracił piłkę i próbując ratować sytuację, sfaulował rywala, za co obejrzał czerwoną kartkę. Elektrosat błyskawicznie wykorzystał przewagę, zdobywając dwie bramki w ciągu minuty i kontrolując końcówkę spotkania. Grające przez kilka minut w osłabieniu Piszczele zdołały jeszcze dwukrotnie trafić do siatki, lecz było to zbyt mało, by odwrócić losy meczu.
Retransmisje oraz skróty spotkań tutaj: https://www.youtube.com/@WrocbalTV/videos
Fotogalerie z meczów znajdziecie tutaj: https://flickr.com/photos/141697455@N07/albums
Więcej dowiecie się z retransmisji autorstwa Łukasza Czuchraja.
Pamiętajcie, że obserwować możecie nas także na:
RELACJE MECZOWE:
FC Piszczele - Elektrosat Wrocław (5-7) >>>FC B/S/H/ United - Istambuł United (13-0) >>>
Ołer Garden - Old Blue Angels (14-1) >>>











