Sklep

Składy zespołów

0 Wiktor Kiełpikowski Bramkarz
0 Karol Binkowski Bramkarz
0 Łukasz Prus Obrońca
0 Marek Matusz Obrońca
0 Szymon Kogut Obrońca
0 Michał Mól Obrońca
0 Mateusz Majszyk Obrońca
0 Jan Korwin-Kijuć Pomocnik
0 Jakub Piątek Pomocnik
0 Mateusz Jakubowski Napastnik
0 Grzegorz Andysz Obrońca
0 Jan Trembecki Obrońca
0 Maciej Handl Obrońca
0 Marcin Mańkowski Pomocnik
0 Krystian Durleta Pomocnik
0 Bogdan Kyrychenko Napastnik
0 Mariusz Duś Napastnik
0 Marta Toczek Napastnik

MVP Spotkania

Zdjęcie MVP
Michał Mól

Michał był jednym z dwóch zawodników, którzy na poligonie bawili się najlepiej i najbardziej uprzykrzyli życie rywalowi. Drugim z takich złośliwców jest PIO PIO PIO Piątek, któremu należy się wyróżnienie (choć na dobrą sprawę można wyróżnić dzisiaj całe AWL za dobry mecz).


Relacja z meczu

 

W dniu 27 czerwca anno domini 2019 sezon zakończą zawodnicy AWL II i Leroy Merlin Wrocław, w tym moja skromna osoba. Wszystkie karty zostały już rozdane i wynik tego pojedynku zbyt wiele nie zmieni. Awuelka nawet jeśli wygra awansu nie wywalczy – co najwyżej może zająć czwarte miejsce. Lerle Merle natomiast nawet jakby wygrało dziś miliard do zera i tak nie uchroni się przed spadkiem – od zeszłego tygodnia już wiadomo, że „druga liga welcome to” i nic się w tym temacie nie podziała. Mamy więc mecz „o pietruszkę”, na nieszczęście Leroya nie mamy jednak Pietruszki – Wschodząca Gwiazda Parasola nabawiła się kontuzji i Kuba dzisiaj nie wspomoże swojej ekipy. Z kontuzją walczy także Łukasz Kempka, którego również zabraknie. Jakby tego było mało mecz musi odpuścić Samuel Pniewski, który rozwalił system w Fantasy Premier League i teraz musiał udać się na specjalną Galę Menedżerów Miesiąca. W niewyjaśnionych okolicznościach zaginął także Kuba Statkiewicz, a że na poszukiwania Statosa udali się także Tąta i Szura to braków w Leroyu było jeszcze więcej. Na szczęście doszedł w końcu (na boisko oczywiście) miłośnik literatury Janek Trembecki, więc kto wie, może znów uda mu się zagrać mecz życia na bramce przeciwko AWL. W Wojsku natomiast jak to w Wojsku – wszyscy zwarci i gotowi, braków praktycznie brak, team Andysza czeka więc dzisiaj ciężka przeprawa.

Zadanie to było tym bardziej utrudnione, że Mańkowski przegrał losowanie, przez co Leroy musiał grać pod słońce. Do Merfiego nie można mieć jednak pretensji, te można mieć bardziej do Organizatora Rozgrywek, za to że nie zapewnił wszystkim zawodnikom okularów przeciwsłonecznych na taką okoliczność. Jak mawiał Kapitan Bomba - biednemu zawsze wiatr w oczy i ch… może jednak cytatu nie będziemy kończyć – w każdym razie nie tylko rażące słońce było przeciwko Leroyowi, sprzysięgły się także nierówna murawa i agresywne krety, które wykręciły kostkę Trembeckiemu przy jednym z pierwszych strzałów AWL, przez co cały mecz musiał on walczyć z bólem.
 
Do 11 minuty jeszcze jakoś szło, wtedy jednak akcję lewą stroną zrobili Wojskowi, Trembecki wyszedł do zawodnika AWL, a ten dograł piłkę wzdłuż bramki do Móla, któremu pozostało już tylko posłać ją do pustaka. Mól dał o sobie znać też w 17. minucie, kiedy to dobrym podaniem obsłużył Jana Korwin-Kijucia. Janek pokonał Janka i było już dwa zerko dla AWL II, jednak jak się później okazało był to dopiero początek strzelaniny.

Łukaszowi Prusowi zwykle lewa noga służy tylko i wyłącznie do wsiadania do tramwaju, ku zaskoczeniu wszystkich gracz AWL II użył jej w 19. minucie, by ładnym strzałem pokonać Trembeckiego i podwyższyć na 3:0. Asystę przy tym trafieniu zaliczył autor gola numer dwa – Jan Korwin-Kijuć. W lidze Wrocbal zdarzali się już zawodnicy z gatunku „pół człowiek – pół litra”, tym razem mieliśmy jednak do czynienia  z gatunkiem „pół człowiek – pół asysta”. Kolejne wyborne podanko przed przerwą zapodał Michał Mól, a wykończył je PIO PIO PIO Piątek. Do przerwy Awuel dwa Leroy Merlin cztery do zera.

Wojskowi przed meczem zapewniali, że będą spokojni, w końcu to już mecz o nic, tymczasem bawili się na murawie lepiej niż na poligonie i ani myśleli przestać strzelać. W 32. minucie na 5:0 podwyższył Michał Mól, który otrzymał przedwczesny prezent świąteczny od Kyrychenki. Może i strata Bogusia rozeszłaby się po kościach, gdyby Janek Trembecki nie opuścił swojej świątyni, ten jednak wygrał w chipsach Lays bilet na zwiedzanie Kuźnik i urządził sobie wycieczkę zostawiając pustą bramkę.

Wojskowy PIO PIO PIO w przeciwieństwie do PIO PIO PIO z Milanu ma w zwyczaju podawać – podanie Piątka z 33. minuty na gola zamienił Michał Mól, który za punkt honoru postawił sobie maksymalne podkręcenie swoich statystyk indywidualnych na koniec sezonu.

W 34. minucie honor Leroy Merlin został uratowany. Bardzo dobre podanie od Kiero Lerle Merle Grzesia Andysza otrzymał Boguś Kyrychenko, który wyminął golkipera AWL II i posłał futbolówkę do siatki, strzelając tym samym swojego szóstego gola w tym sezonie i zostając samodzielnym liderem wewnątrzdrużynowej klasyfikacji strzeleckiej. Podobno nagrodą za wygranie tej klasyfikacji, oprócz uścisku dłoni Kierownika, jest także rabat na kafelki i czteropak zimnej Tatry (jako, że nie przepadam za Tatrą postanowiłam za dużo w tym sezonie nie strzelać).

Na tym strzelanie Leroya się zakończyło, AWL II natomiast znów chwyciło za karabiny i wróciło do zabaw na poligonie. PIO PIO PIO dalej sypał asystami jak z rękawa – w 37. minucie po jego podaniu na listę strzelców wpisał się Marek Matusz. Do końca meczu zostały 3 minuty a na tablicy wyników było już 7:1.

W ostatniej minucie spotkania Matusz ponownie o sobie przypomniał, po jego strzale i jeszcze delikatnym rykoszecie Trembecki zanucił pod nosem „znów dziś przeszła obok mnie” i mieliśmy już 8:1.  Kropkę nad i chwilę później postawił PIO PIO PIO, który strzelił na 9:1 i nawet nie pokazał swojej firmowej cieszynki.

Gracze Awuel zachowali się dzisiaj wyjątkowo niehonorowo, umawiając się, że gramy sobie dzisiaj na lajciku, bo mecz o nic, a później urządzając strzelaninę jak na poligonie (niektórzy nie strzelali od sześciu sezonów a dzisiaj nawet ich naszło nad znęcanie się nad przeciwnikiem). A na poważnie – gratulacje dla rywala – Wojskowi byli dzisiaj drużyną zdecydowanie lepszą i w pełni zasłużyli na czwartą lokatę, bo pokazali, że w piłkę grać potrafią a do tego są litościwi bo pozwolili Trembeckiemu wrócić do domu przed dziesiątą, nie narażając go na gniew żony. Leroy nienajlepszy w swoim wykonaniu sezon kończy na czwartej od końca lokacie, ale to tylko dlatego, że po prostu planem na kolejny sezon jest wygranie drugiej ligi. Swoim kolegom z zespołu serdecznie dziękuję za wspólnie spędzoną wiosnę (fajnie było się razem kopać po czołach), rywalom z AWL także dziękuję i życzę powodzonka w kolejnej edycji ligi Wrocbal. Udanych wakacji i do zobaczenia na wrocbalowych boiskach jesienią!

Autor: Marta Toczek (marta@wrocbal.pl)




Jeżeli jesteś kapitanem lub kierownikiem drużyny, która brała udział w tym meczu to możesz ocenić aspkety tego spotkania

Arbiter (1-10):
Koordynator (1-10):
Przeciwnik (1-10):

Uzasadnienie oceny (obowiązkowe)

Twoje hasło WROCBAL . PL